Przejdź do treści
Parafia Rzymskokatolicka pw. Chrystusa Króla · Szczecin-Skolwin
Pionierzy Skolwina 1945–1949

Długosz Józef

Długosz Józef

urodził się 28 lutego 1928 r. w Ciechanowie (województwo warszawskie II Rzeczypospolitej) w rodzinie Józefa i Marii (zd. Michalska). W 1930 r. wraz z rodzicami przeniósł się do rodzinnego miasta matki – Kępna, położonego 15 km od granicy polsko-niemieckiej. Miał dwie siostry: Janinę (ur. 25 grudnia 1926 r.) i Halinę (ur. 06 czerwca 1936 r.). W latach 1935 – 1939 uczęszczał do Szkoły Powszechnej w gminie Bralin. Po wakacjach 1939 r. Józef nie poszedł już do szkoły. Wybuch II wojny światowej spowodował upadek szkolnictwa. W czasie terroru okupanta dzieci Polaków mogły uczęszczać do zgermanizowanej szkoły jedynie do czasu ataku Niemiec na ZSRR (22 czerwca 1941 r.). Wówczas polskie szkoły w Kępnie zamienione zostały na wojskowe szpitale wojenne. Ze wspomnień: „pamiętam przerażający ranek 1 września 1939 r. (Józef miał wówczas 11 lat) kiedy to o godzinie 4 nad ranem słychać było głośne dźwięki zakłócające spokój. Wybiegłem z domu. Kępno okryte było grubą warstwą mgły. W tej mgle słychać było warkot silników latających nisko nad miastem samolotów. Po około 30 minutach usłyszałem huk bomb. Jak się później dowiedziałem, były to bombowce hitlerowskie, które bombardowały Wieluń położony około 40 km od Kępna. Niemcy wkroczyli do Kępna około południa. Ludzie rzucali się do ucieczki w głąb kraju. Jedni uciekali wozami, inni rowerami, mając w pamięci obrazy poprzedniej wojny.” Józef z ojcem i młodszą siostrą Haliną opuścił miasto w obawie przed okupantem, z zamiarem wyjazdu na dzień lub dwa. Najazd Niemców nie został jednak zatrzymany i musieli jechać w głąb kraju, aż dojechali do Warszawy. „Musieliśmy podróżować nocą, gdyż w dzień ataki bombowe samolotów niemieckich były zbyt niebezpieczne dla życia. W dzień zatrzymywaliśmy się w okolicznych wioskach”. Po tygodniu podróży (7 września 1939 r.) dotarli do Warszawy. „Pamiętam ciemną noc i płonącą, pełną krzyku Warszawę, zapełnioną wojskiem z karabinami maszynowymi. Dowiedzieliśmy się, że armia niemiecka idzie na Warszawę także od północy. Postanowiliśmy więc udać się do Puław. W Puławach dowiedzieliśmy się, że wojska rosyjskie od wschodu wkroczyły na teren Polski (17 września 1939 r.). Targały nami pytania, dokąd iść i co robić dalej…? Uznaliśmy, że nie mamy dokąd uciekać i zdecydowaliśmy, że wyruszymy rowerami w powrotną drogę do rodzinnego Kępna. W tym czasie w Puławach urzędowała już komisja niemiecka przeprowadzająca selekcję ludności na tych, którzy powracają na tereny zajęte przez wojska niemieckie i tych którzy zostają. Samotnych mężczyzn powyżej 18 lat grupowano i wywożono na roboty przymusowe do Niemiec. Ojciec otrzymał zgodę na powrót z rodziną do Kępna. Wojsko niemieckie pod karabinami przeprowadzało nas grupowo z Puław przez Wisłę. Mi zabrano rower. W drodze powrotnej byliśmy wielokrotnie kontrolowani przez patrole wojskowe. Pewnego dnia spotkaliśmy młodego chłopaka z naszych stron, który w obawie przed przymusowym obowiązkiem pracy w III Rzeszy podał się za mojego brata i wziął mnie na rower. Razem na rowerach codziennie przemierzaliśmy od 40 do 50 km w kierunku Kępna. Do domu z ewakuacyjnych peregrynacji powróciliśmy około 25 września 1939 r. Województwo poznańskie zostało wcielone do III Rzeszy. Rozpoczęliśmy próbę organizacji życia w nowej rzeczywistości. Ojciec poszedł do pracy do fabryki szyjącej mundury dla wojska niemieckiego. Matka pracowała w sklepach spożywczych, a ja pracowałem dorywczo u znajomych.” Militaryzacja Niemiec spowodowała konieczność wcielenia do Wehrmachtu bardzo dużej liczby młodych mężczyzn. Obowiązek pracy przymusowej rozszerzono na młodzież w wieku od 14 lat. W 1943 r. (w wieku 15 lat) Józef, w celu uniknięcia skierowania na przymusowe roboty do Niemiec, poszedł do pracy w lokalnej piekarni. „Wtedy uświadomiłem sobie, że w moim życiu właśnie nastała II wojna światowa”. W piekarni pracował 2 lata (do 1945 r.). Po zakończeniu działań wojennych i przejęciu władzy przez komunistów Józef, aby zdać egzamin czeladniczy, pracował w piekarni jako uczeń jeszcze blisko 2 lata. W tym czasie ukończył eksternistyczną Szkołę Zawodową w Kępnie i zdał egzamin czeladniczy w rzemiośle piekarskim (8 października 1947 r.). Po otrzymaniu świadectwa czeladniczego, w 1947 r. przyjechał do Skolwina. W Skolwinie osiedlił się na gospodarstwie rolnym przy ulicy Stołczyńskiej. Gospodarstwo to w 1946 r. objęli jego rodzice wraz z siostrą mamy i jej mężem. Otrzymane gospodarstwo rolne obejmowało bardzo dużą powierzchnię (około 50 ha), ponieważ w ramach osadnictwa na Ziemiach Odzyskanych zostało przydzielone trzem Oficerom polskim, którzy wyjechali ze Skolwina po pobraniu pożyczki 0,5 mln złotych na akcje siewne (byli to poprzedni pierwsi właściciele tego gospodarstwa). W 1947 r. gospodarstwo przy ul. Stołczyńskiej zostało podzielone pomiędzy matkę Józefa, jej siostrę i inne rodziny na części, po 10 ha każda. Józef zamieszkał wraz z rodzicami w budynku dawnego dworu Cavelwisch przy ul. Stołczyńskiej 29. „Dom i całe obejście było całkowicie rozgrabione. Nie było żadnych narzędzi rolniczych ani mebli. Był za to bardzo duży sad, jedna krowa i trzy konie.” Józef zatrudnił się w prywatnej firmie budowlanej „Wozaczyński & Kark” w Szczecinie, która zajmowała się odbudową Szczecina ze zniszczeń II wojny światowej. Uczestniczył w ważnych przedsięwzięciach odbudowy mostów w Szczecinie-Dąbiu (obecnie ul. Pomorska i Przestrzenna), przychodni przy ul. Buczka (obecnie ul. Piłsudskiego) oraz przychodni przy ul. Starzyńskiego. Pracując ukończył Szkołę Podstawową Nr 7 w Szczecinie i uzyskał pełne wykształcenie podstawowe (29 czerwca 1963 r.). W 1949 r. otrzymał nakaz obowiązku odbycia zasadniczej służby wojskowej w Strzegomiu, w województwie dolnośląskim. Był żołnierzem 39 Pułku Artylerii Lekkiej Ludowego Wojska Polskiego. Pełnił służbę w Baterii dowodzenia Pułku jako topograf. W 1950 r. otrzymał stopień kaprala. Po dwóch latach służby, rozkazem MON, służbę wojskową przedłużono mu na okres 12 miesięcy. W 1952 r. Józef powrócił do rodziców do Skolwina. W budynku, w którym mieszkał przed poborem do wojska, komunistyczna władza utworzyła Szkołę dla Młodszych Techników Melioracji. Józef zamieszkał w domu rodziców przy ul. Stołczyńskiej 7 (dom ten należał również do gospodarstwa). W 1953 r. podjął pracę w Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Skolwinie. Spółdzielnia ta skupiała miejscowych rolników gospodarujących wspólnie na wniesionej przez nich do spółdzielni ziemi. W Polsce Ludowej spółdzielnie produkcyjne tworzono przymusowo w ramach kolektywizacji rolnictwa w latach 1950-1956. Po dojściu do władzy Władysława Gomułki zezwolono na ich likwidację. W 1956 r. Józef powrócił do pracy w rodzinnym gospodarstwie rolnym. W 1962 r. poznał Marylę Szulc, którą poślubił. Ślub odbył się w Namysłowie, w rodzinnych stronach Maryli (województwo dolnośląskie). Zamieszkali wspólnie z rodzicami Józefa w Skolwinie. Maryla pracowała w służbie zdrowia w Szczecinie jako pielęgniarka. Józef od 1962 r. pełnił, przez trzy kadencje, funkcję radnego gminy miasta Szczecin. Za działalność społeczną oraz zasługi w odbudowie i zagospodarowaniu Pomorza Zachodniego otrzymał odznaczenia państwowe (Złota Odznaka Honorowa Gryfa Pomorskiego, Brązowy Krzyż Zasługi PRL, Odznaka 1000-lecia Państwa Polskiego). W 1963 r. urodziła się im córka Alina. W roku 1974 Józef wraz z małżonką przejął po rodzicach gospodarstwo rolne. Zajmował się nasiennictwem oraz chowem bydła mlecznego. W 1995 r. nabył prawa emerytalne, a gospodarstwo przekazał córce Alinie. Obecnie wraz z żoną zamieszkuje przy ul. Stołczyńskiej 7.

Ostatnia zmiana: 02.05.2017